Homo Inquietus

„Ludzie Niespokojni” o sobie.

Piotr Bożyk – autoreferat.

Moje dzieciństwo upływało we wspaniałej atmosferze domu artystów. Mój ojciec Eugeniusz Bożyk, artysta malarz, scenograf teatralny, telewizyjny i filmowy, wykładowca krakowskiej Akademii, Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi. Moja mama Helena Papée – Bożyk, artystka malarka, projektantka witraży, brat Jerzy Bożyk artysta muzyk, jazzman, kompozytor i wokalista, teatrolog. Do 1955 roku mieszkaliśmy w Krakowie, potem przez 20 lat w Łodzi, następnie znowu w Krakowie. Pierwszy krakowski dom pełen był obrazów, projektów, makiet dekoracji teatralnych oraz różnych niezwykłych przedmiotów ocalałych z licznych przeprowadzek. Każdy mebel pochodził z innej epoki i z różnych kolejnych mieszkań. Wiele z tych mebli m.n. stoliki Thonet’a służą mi nieprzerwanie do dziś. Zabawki były głównie własnej roboty lub wykonane przez ojca, najciekawsze jednak były znaleziska – części uzbrojenia, fragmenty z wraków samolotów. Ojciec codziennie opowiadał nowy odcinek przygód dwóch chłopców. Niektóre przygody kontynuowane były w domowym teatrzyku, z prawdziwymi dekoracjami, kurtyną… Znakomicie bawiliśmy się wśród dekoracji w pracowni dekoratorskiej na ul. Rajskiej. Przez nasz dom przewijali się koledzy i przyjaciele rodziców m.n. Marian Eile, Jerzy Kawalerowicz oraz studenci m.n. Barbara Hoff.

Moje pierwsze w życiu honorarium otrzymałem od ojca za wykonanie makiety pistoletu do jakiejś sztuki teatralnej. Bardzo dużo czytano nam na głos. Opisuję moje dzieciństwo, bo wywarło wpływ na całe moje dorosłe życie, na radość tworzenia, na stosunek do studentów. W szkole podstawowej w Łodzi, na „pracach ręcznych” wykonałem model silniczka elektrycznego, który po podłączeniu do bateryjki – zaczął się obracać – nigdy tego nie zapomnę.

W liceum wspaniałe zajęcia z polskiego – dyskusje o poezji i literaturze kolegą Wojtkiem Marczewskim (późniejszym słynnym reżyserem), również zajęcia z fizyki, które niezwykły pedagog i entuzjasta prof. Lis, prowadził oddzielnie dla „humanistów” i „techników”. Po maturze rok studiów w PST Architektury – przydała mi się później „geometria wykreślna”. Potem wymarzona Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie. Zawsze ciekawiły mnie przedmioty, modelowanie, rzeźba. Kiedy podczas egzaminu wstępnego na Wydział Architektury Wnętrz poinformowano nas o możliwości zdawania na nowy Wydział Form Przemysłowych – dokonałem natychmiastowego wyboru, jak się okazało, na całe życie. Trzech wielkich twórców (o bardzo odmiennych osobowościach) wywarło na mnie ogromny wpływ – Andrzej Pawłowski, Antoni Haska i Zbigniew Chudzikiewicz.

Program studiów powstawał „na bieżąco”. Andrzej Pawłowski eksperymentował na sobie, na nas i z nami. Tworzył szkołę, sztukę – generował pomysły i rozpalał do ich rozwijania. Czuliśmy, że uczestniczymy w czymś niezwykłym. Andrzej… uwielbiany Mistrz, przyjaciel, starszy kolega. Każda rzecz obmyślana i wykonywana w aurze Andrzeja nabierała rangi odkrywania nieznanych prawd. Wyraźnie odczuwaliśmy, że „forma naturalnie ukształtowana” – to także my i całe środowisko Wydziału. Antoni Haska – uczeń Strzemińskiego, artysta, teoretyk, myśliciel precyzyjnie formułujący przesłania, piękna polszczyzną , którego sądy , czasem pełne entuzjazmu, wywierały ogromny, twórczy zapał. To od Niego nauczyłem się precyzji rozumowania i wypowiadania myśli przy pomocy słów, gestów, przedmiotów. Zbigniew Chudzikiewicz – architekt o pięknej twarzy rzymskiego senatora, pełen niezwykłej kultury, skromności, człowiek ogromnej wiedzy i doświadczenia. Prowadzone przez Niego prawie szeptem wykłady i korekty zapadały głęboko i promieniowały rzetelnością, szacunkiem dla słuchaczy i kulturą.

Po ukończeniu studiów otrzymałem stypendium Fullbrighta i rok studiowałem na Uniwersytecie Kansas w Lawrence Ks. USA. Wspaniała przygoda, zupełnie odmienna rzeczywistość, wielka przyjaźń z nieznanym mi uprzednio stypendystą z Warszawy Wojtkiem Wybieralskim oraz późniejszym wybitnym profesorem nauk społecznych Joachimem Wielerem z Niemiec.

Po powrocie rozpoczynam pracę na Wydziale Form Przemysłowych jako asystent w Katedrze Podstaw Projektowania u profesora Adama Wodnickiego. Moimi studentami są późniejsi wybitni projektanci i pedagodzy (o wiele lepsi ode mnie): Czesława Frejlich, Sylwester Michalczewski, Adam Miratyński. Następnie pracuję przez wiele lat w Katedrze Komunikacji Wizualnej u profesora Ryszarda Otręby. Równocześnie dużo (jak na ówczesne czasy) projektuję. Po tym doświadczeniu rozpoczynam razem z Janem Kolanowskim prowadzenie Pracowni Projektowania Produktu. Ta dziedzina jest mi najbliższa, i już od wielu lat zajmuję się samodzielnie dydaktyką w zakresie tej dziedziny twórczości projektowej, głównie w aspekcie projektowania konceptualnego oraz semantyki produktu.

Sporo sukcesów moich studentów w konkursach krajowych i międzynarodowych świadczy o tym, że potrafię wytworzyć atmosferę sprzyjającą powstawaniu niekonwencjonalnych rozwiązań. Uważam działalność pedagogiczną za część twórczości projektowej i swego rodzaju kontynuację Andrzejowej idei „formy naturalnie ukształtowanej”. Dużo satysfakcji przyniosło mi zorganizowanie i prowadzenie Biennale Sztuki Projektowania, które wzbudziło duże zainteresowanie projektantów – studentów i zawodowców. Chodziło mi tu przede wszystkim o szeroką popularyzację myślenia projektanckiego – jednoczącego odkrycia formalne, konstruktorskie i użytkowe w spójną całość. Pragnę kontynuować te zainteresowania związane z badaniem i tworzeniem przedmiotów oraz ich relacji z użytkownikiem – relacji w procesie użytkowym ale przede wszystkim w relacji kulturowej.

Bliskie mi jest twierdzenie, że przedmiot, poza wieloma funkcjami utylitarnymi, stanowi pewien „wehikuł” niosący przesłanie – od twórcy/projektanta do odbiorcy zapraszając do współudziału w niezwykłym czasie tworzenia i kontaktu z „polem” twórcy. Moja własna twórczość projektowa obejmuje głównie przedmioty gospodarstwa domowego oraz obudowy sprzętu elektronicznego. Najwięcej radości sprawiła mi jednak współpraca z zespołem z Collegium Medicum UJ przy tworzeniu unikalnej aparatury badawczej. Rozwiązywanie zadań konstrukcyjnych, nadawanie spójnej formy, modelowanie, współpraca z naukowcami i twórcami techniki – to spore wyzwanie ale też wielka frajda.

Oprócz wzornictwa i dydaktyki, moją pasją jest praca nad obiektami kinetycznymi (rzeźbami). Najbardziej cenię sobie sam proces tworzenia tych obiektów – nigdy nie wiem jaka będzie ich ostateczna forma, zasada działania, proponowana interakcja z widzem. Zapalił mnie do tej twórczości jeszcze profesor Haska – potem pierwsza wystawa w galerii na terenie kampusu w Kansas, gdzie obiekty wzbudziły spore zainteresowanie (zaobserwowałem, że po pewnym czasie odwiedzający przynosili narzędzia i sami naprawiali uszkodzone elementy). Chcę dalej tym się zajmować i tworzyć obiekty do „odkrywania i współtworzenia poprzez ruch”, przedmioty wykonane nie „na zlecenie”i nie mające oprócz wzbudzania zaciekawienia i pobudzania do zabawy – współtworzenia – żadnej funkcji użytkowej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: