Homo Inquietus

NAUKA CHODZENIA PO ŚWIECIE ALBO – DLACZEGO WARTO FILOZOFOWAĆ?

Posted in Czytelnia, Jarosław M. Spychała by staniszewski on 13 września 2011

Poniższy tekst publikujemy dzięki uprzejmości i za zgodą magazynu GAGA.

Strona magazynu: www.gogaga.pl

Zapraszamy do lektury

Fundacja Homo Inquietus

 

———————————————————————————————————————————————

DLACZEGO WARTO FILOZOFOWAĆ?

Anna Sańczuk

Kto zetknął się z metodą wychowawczą, zawartą w dosadnym: „Nie ‘filozuj’ gówniarzu, starsi wiedzą lepiej” (która nadal obowiązuje w wielu polskich szkołach) doceni model edukacji proponowany przez filozofa – Jarosława Marka Spychałę. Postuluje on samodzielność myślenia, korzystanie z wyobraźni i zabawy, dialog poglądów zamiast jedynej słusznej odpowiedzi. Jego metoda nauczania filozofii ΛΕΓΩ-ΛΟΓΟΣ (pol. LEGO-LOGOS) udowadnia, że filozofia jest dla każdego, a narzędziem poznania mogą być nawet dziecięce klocki.

Nasz bohater zdecydowanie nie uważa, że uczenie filozofii przy pomocy elementów zaczerpniętych z pop-kultury, czy z dziecięcego kuferka jest mniej wartościowe od studiowania grubych ksiąg: „Jeżeli spojrzeć na konstrukcję filmu ‘Gwiezdne Wojny’ i wybór bohatera między jasną i ciemną stroną mocy, to ujrzymy pitagorejski mit o Heraklesie na rozstajnych drogach. To samo w Matrixie i wielu innych współczesnych opowieściach”. Jak mówi – forma opowieści jest tylko narzędziem do wyrażania tego, co chcemy powiedzieć i musi być dopasowana do kontekstu: „Dzieciństwo dzisiaj jest czymś innym, niż dzieciństwo wczoraj – stwierdza – Pamiętam jak w latach 80-tych, będąc w podstawówce, pojechałem pierwszy raz na zachód i na dworcu w Niemczech zobaczyłem automat z coca-colą. Widziałem, jak ludzie podchodzą, wrzucają monety, biorą puszkę i miałem dwa pytania: jak to możliwe, że nikt tego nie ukradł i czy w środku siedzi człowiek, który wyrzuca te puszki. Dziś już przedszkolak umie się posługiwać telefonem komórkowym, czy internetem. I my konkurujemy z tym wszystkim. Możemy myśleć, że to, co mamy do przekazania jest ważniejsze, ale to nie znaczy, że tak sądzi dziecko. Ono nie widzi efektu doświadczeń, które nami powodują, ono dopiero jest na etapie doświadczania. Jeżeli chcemy je zainteresować, to musimy podać te prawdy w formie, która wygra konkurencję z przekazem świata zewnętrznego. Nie chodzi o to, żeby wartościować i mówić młodemu człowiekowi co fajne, a co głupie, tylko, żeby nauczyć go chodzić. W sposób świadomy. Uświadomić, że każde działanie jest zarazem wyborem i że od tego jakich wyborów dokonamy, zależy to, co nam się przytrafi. Istotą kształcenia filozoficznego jest nauczenie dokonywania samodzielnych sądów i umiejętności poszukiwania odpowiedzi. Nawet jeśli one nie są ostateczne i rozstrzygające, to przynajmniej wiem, dlaczego tak, nie inaczej postępuję”.

Filozofia z klocków

W deszczowy dzień umawiamy się w warszawskim Centrum Łowicka, gdzie Jarosław Marek Spychała kończy właśnie spotkanie z grupką młodych ludzi, z którymi realizuje swój nowy międzynarodowy projekt „Hades 2011”. Ma to być film dokumentalny, w którym ludzie z różnych kultur – m.in. tubylcy z Radżasthanu i z Bali, mieszkańcy Nowego Jorku, Berlina i Kazimierza, opowiadają jak wyobrażają sobie życie po śmierci i czy to wpływa na ich postępowanie w tym życiu. Od razu widać dwie rzeczy: że Spychała to człowiek napędzany wewnętrzną pasją – a jest nią misja krzewienia kultury filozoficznej, i że ma świetny, naturalny kontakt z młodymi. Pracuje ze studentami, uczył dzieciaki w podstawówce, gimnazjum i wciąż ma zawodowy kontakt z dziećmi, bo teraz uczy ich nauczycieli jak uczyć filozofii. Pomysł, by z pomocą klocków przekazywać podstawy filozofii przyszedł mu do głowy, kiedy prowadził jeszcze zajęcia ze studentami na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Szukał sposobu, by skłonić ich do samodzielnego interpretowania tekstu, z czym – po latach mielenia przez maszynę edukacyjną, mieli problem. Ku zaskoczeniu pomysłodawcy, szybko okazało się, że metoda nazwana ΛΕΓΩ-ΛΟΓΟΣ (pierwszy człon nazwy: ΛΕΓΩ znaczy ‘czytać, myśleć, mówić’. Natomiast drugi człon nazwy: ΛΟΓΟΣ, oznacza naukę w szerokim sensie tego słowa. Inaczej mówiąc, tylko ten, kto potrafi czytać, myśleć i mówić, może uprawiać naukę – osiągnąć wiedzę) idealnie sprawdza się też w nauce filozofii dzieci, a nawet… biznesmenów i samorządowców! W skrócie wygląda to tak, że każdy uczestnik sesji dostaje klocki i z ich pomocą ma zilustrować czytany na zajęciach antyczną przypowieść np. tę o jaskini Platona, albo o Talesie, który patrząc w gwiazdy wpadł do dołu. Potem uczestnicy objaśniają i konfrontują swoje wersje. Prosta zdawałoby się metoda ma niebywały potencjał otwierający i skłaniający, by podążać własną ścieżką interpretacyjną porzucając balast schematów. „Według Sokratesa wiedza to połączenie teorii z doświadczeniem – wyjaśnia JMS – Czyli, żeby wiedzieć muszę doświadczyć, ale przecież nie będziemy przypalać dziecka, żeby wiedziało, że ogień parzy. Chcemy więc, żeby mogło doświadczać, zapamiętywać i wyciągać wnioski, ale niekoniecznie ponosić konsekwencje wprost. I ja znalazłem drugi biegun doświadczenia, którym jest zabawą. Kiedy dziecko się bawi, przeżywa wielkie emocje i wtedy uczy się tak samo, jak ten kto upadnie”. Zaznacza przy tym, że nie chce być szufladkowany jako „infantylny pan od klocków’, bo wymyślona przez niego „zabawa” jest w rzeczywistości całkowicie poważnym i skutecznym narzędziem edukacji.

Światełko w ciemności

Na zajęciach ΛΕΓΩ-ΛΟΓΟΣ dziecko „przeżywa” historyjkę, którą dostaje – oryginalny tekst sprzed 2 tysięcy lat – uświadamia go sobie, a potem obrazuje. I pokazuje sposób w jaki go rozumie: „Do jego głowy nie możemy wejść, ale możemy poprosić, żeby tę wyobraźnię wydobyło na zewnątrz i powiedziało – popatrz, ja myślę tak. Mamy 10 dzieci i nagle się okazuje, że każde jest zaskoczone, bo wydawało mu się, że to co zrobił jest jedyne prawdziwe, a tu inni zrozumieli to samo inaczej. I to jest fundament komunikacji. Jeżeli tego nie pojmiemy, nie nauczymy się innych słuchać, rozmawiać z nimi, to w życiu nie odnajdziemy się w społeczeństwie!”. Nie ma rozstrzygnięcia czyja wersja jest prawdziwa, dziecko ma samo dokonać uzasadnionego wyboru. Chodzi o to, żeby wychodząc z zajęć było zainspirowane do myślenia: „Wiemy z ankiet dla rodziców, że dzieci przychodzą do domu i opowiadają te historie mamie, tacie jako zagadki, szukając punktu odniesienia, pytając – a co ty o tym myślisz?”. Spychała zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt warsztatów – kiedy nauczyciel się usuwa, dziecko zostaje samo z klockami i kombinuje – tak uczy się samoświadomości i samodzielności: „W kluczowych momentach życia jesteś sam. Masz mnóstwo kolegów w szkole, pracy, ale nikt ci nie powie jak masz postąpić. I chodzi właśnie o to, żebyś wiedział, co masz wtedy zrobić. Czym się kierować, jak odnaleźć światełko, które cię poprowadzi. Bycie samemu jest jak bycie w ciemności, a jedyną rzeczą, którą masz ze sobą, jest twój umysł – jak mówi Cycero: ‘wszystko co moje, noszę z sobą’. Umysł to światło, które masz. Nie możemy się bać samotności, bo ona się w życiu dzieje i trzeba się oswajać z tymi sytuacjami od dziecka. Można to robić poprzez zabawę, coś z pozoru niegroźnego, co nie naraża na przykrości, ale pozwala dziecku przeżywać mechanizm wyboru, który jest właściwy dla dorosłego życia. I przez filozofię krok po kroku tego uczymy”.

Żywcem z antyku

A dlaczego antyk jako baza nauczania? „Wszystkie te historyjki, za którymi podążam, to mity, które zostały stworzone na potrzeby filozofii w określonym celu, miały czegoś nauczyć. Jest to uczenie archetypiczne w tym znaczeniu, że odwołuje się do mechanizmów, które są instynktowne i ono je wzmacnia, uaktywnia. Np. wspomniany mit o Heraklesie na rozstajnych drogach, który jest fundamentem kultury europejskiej i który mówi o wyborze życiowej drogi. Został zaadaptowany przez Pitagorejczyków, potem Platon podejmuje go w micie o jaskini, a nawet Chrystus w przypowieści o szerokiej i wąskiej bramie. Także psychoanalitycy, Freud i Fromm kontynuują te wątki. Archetypy są rodzajem mentalnych tarcz, które mają pomóc człowiekowi w sytuacjach, kiedy on rozpozna sytuację wyboru, czyli potencjalnego zagrożenia. Wtedy mu się to wszystko włącza i on wie, jak zareagować”. Tego jednak nie uczy się w szkołach. Tymczasem Jarosław M. Spychała uważa, że edukacja filozoficzna powinna zaczynać się już od małego, za każdym razem, kiedy z ust dziecka pada pytanie. Jak wspomina – najmłodsze osoby, z którymi pracował miały 4 lata, dla kontrastu najstarsza – 90.

„Dla mnie pytaniem nie jest, czy filozofia powinna być w szkole, tylko jaka powinna być filozofia szkoły – stwierdza JMS – Ale my puszczamy człowieka w rytm maszyny i nie zadajemy pytania, kim on ma się stać po tej edukacji. Tu mu zaliczymy tyle, tam tyle, a jakim on będzie człowiekiem po ukończeniu szkoły? Czy ma być kimś, kto potrafi pracować, jak ma się znaleźć w społecznym relacjach? O to nie pytamy”.

Szkoła życia filozoficznego

Ale Spychała to filozoficzny uparciuch i od lat próbuje rozbroić system szkolny małymi krokami – efekty już są. Pierwszą placówką, z którą współpracował, był Zespół Szkół nr 5 w Toruniu. Pracownia filozoficzna która tam powstała, realizowała zatwierdzone przez kuratorium zajęcia ΛΕΓΩ-ΛΟΓΟΣ w ramach programu „Innowacji pedagogicznej”, przez okres 3 lat: „Chodziło nam o to, żeby pokazać, że to jest możliwe w warunkach państwowej szkoły. We wszystkim chodzi tylko o dobrą wolę i o świadomość, że mamy obowiązek wobec dziecka” – stwierdza. W zakresie metody ΛΕΓΩ-ΛΟΓΟΣ zostało już wykształconych ok. 300 osób, a jego wychowankowie i współpracownicy prowadzą zajęcia w szkołach, nie tylko z etyki, ale i z filozofii. Myślenie filozoficzne wydaje się jednak nie po drodze z otaczającą nas kulturą konsumpcji, pośpiechu, rywalizacji, a już na pewno nie jest łatwo zaszczepić je w młodych umysłach: „Proste to nie jest, ale jest możliwe. Wiem to, bo są osoby, które uczyłem w szkołach podstawowych, a dzisiaj są już po studiach, pracują i mam relację zwrotną. Na początku sam się zastanawiałem, czy nie forsuję swojego własnego pomysłu na życie, ale dziś mogę powiedzieć ze spokojem ducha, że nie myliłem się w tym. I że ci ludzie, których wychowywałem w ten sposób – nawet jeśli tzw. społeczeństwo inaczej to oceni – w swoim subiektywnym odczuciu uważają, że to im wiele dało, zmieniło ich życie”. Jarosław Marek Spychała kształci dziś nie tylko nauczycieli, ale chce też włączać w swoje idee rodziców. Jego konikiem ostatnio jest tzw. mimetyczność wychowania: „Próbuję przekonać rodziców do jednej rzeczy – że swoim zachowaniem dają wzór postaw dziecku. To, że wysyłam dziecko na wiele zajęć nie wystarcza, bo mam również obowiązek wobec siebie, sam powinienem się rozwijać – zacząć drugie studia, zajęcia dodatkowe, mieć kontakt z książkami, literaturą. Rodzic, który mówi, że warto czytać książki, warto się uczyć, a tego nie robi, jest niewiarygodny. I wbrew pozorom to wcale nie zajmuje tak dużo czasu, nie jest męczące, za to bardzo skuteczne. Wartość filozofa w antycznej Grecji nie polegała na tym, że wie i mówi, jak należy postępować, tylko że postępował tak, jak mówi, że należy postępować i wtedy za nim szli. Dlatego nieważne, czy mamy 50, 70, czy 30 lat – mamy obowiązek pielęgnować w sobie pasję, nie pozwolić, żeby nas życie wytarło niczym pumeks. Mamy być ciekawi tego życia. Jak my będziemy, to i nasze dzieci będą”.

Sam jest najlepszą ilustracją takiego podejścia – oprócz filozofii studiował również filologię klasyczną, historię starożytną, kończy właśnie przerwaną niegdyś archeologię. „Mam wiele pasji – mówi – ale widzę wątek wspólny – to poszukiwanie pewnej prawdy o życiu”. Po drodze otarł się też o sztuki piękne, maluje i próbuje zabrać się za zrobienie wreszcie wystawy, z  czym będzie problem, bo obrazy „rozeszły się po ludziach”. Prowadzi bloga, audycję w radiu TOK Fm. Pasjonuje go przenikanie się filozofii i religii, a także wychowanie: „Dlaczego chcę uczyć innych? Nie mam na to jednej, racjonalnej odpowiedzi. Myślę też, że nauczanie filozofii jest też pewnym powołaniem, pewną służba społeczną, z którą trzeba się urodzić. Bo to coś, o co ja nie pytam siebie – czy powinienem. To się dzieje samo”.

JAROSŁAW MAREK SPYCHAŁA – filozof, pedagog, publicysta, czasem malarz. Twórca licencjonowanej metody nauczania filozofii ΛΕΓΩ-ΛΟΓΟΣ i Akademii Filozoficznej w Warszawie, w ramach której prowadzone są seminaria i warsztaty dla młodzieży i dorosłych, do prowadzenia których zaprasza uznanych wykładowców i filozofów (więcej informacji na stronie http://www.lego-logos.pl). W radiu TOK Fm prowadzi audycję ΛΕΓΩ-ΛΟΓΟΣ, w której na równych prawach goszczą autorytety ze świata nauki i kultury oraz młodzież.

 

Reklamy