Homo Inquietus

Twórczość Wielkiego Stanleya

Posted in Czytelnia, Kinga Krzymowska by staniszewski on 13 marca 2011

W nawiązaniu do rozmowy, jaką odbyliśmy z ludowym twórcą Stanisławem Koguciukiem  („Malujcie jak Koguciuk.”) publikujemy dziś tekst Pani Kingi Krzymowskiej, która studiuje historię na UMCS Lublin.

Kinga Krzymowska jest miłośniczką sztuki, a szczególnie malarstwa (sama również rysuje). Jej ulubionymi artystkami są Alina Szapocznikow oraz Katarzyna Kozyra. Przez kilka lat uczestniczyła w prowadzonych przez Jagodę Barczyńską zajęciach poświęconych studium historii sztuki (Galeria 72) i to właśnie dzięki niej poznała Stanisława Koguciuka.

Tekst jest fragmentem pracy dyplomowej (Stanisław Koguciuk życie i twórczość.), która w całości poświęcona została sylwetce „Wielkiego Stanleya”. Praca powstała w ubiegłym roku i napisana została pod kierunkiem prof. Dr hab. Andrzeja Stępnika w Instytucie Nauk Humanistycznych Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie.

W imieniu całego zespołu Fundacji Homo Inquietus Kindze Krzymowskiej serdecznie dziękuję za udostępnienie tekstu, a Czytelnikom życzę miłej lektury.

Marek Staniszewski

—————————————————————————————————————————————————–

Kinga Krzymowska

Kinga Krzymowska

Twórczość Wielkiego Stanleya. Droga do malarstwa.

Tekst: Kinga Krzymowska.

Stanisław Koguciuk swoją przygodę z malarstwem zaczął w połowie lat siedemdziesiątych, a więc w wieku już dojrzałym bo mając prawie czterdzieści lat. Dzisiaj trudno mu określić co zadecydowało o tak diametralnej zmianie zawodu. W jednym  z wywiadów tłumaczył się w ten sposób: „A tak jakoś rwały się oczy do ładnych rzeczy: budowli, ludzi, koni, ptaków”.[1] Jednak zawsze podkreśla, że rysunkiem interesuje się już od lat najmłodszych. Z przyczyn dyplomatycznych zaistniałych w kontekście wybuchu wojny w trzydziestym dziewiątym roku oraz trudnej sytuacji wynikającej z wychowywania w gospodarstwie rolnym nie mógł sobie pozwolić na  kosztowny jak na tamte czasy zawód. [2]

S. Koguciuk podczas kiermaszu sztuki ludowej w Chełmie.

S. Koguciuk podczas kiermaszu sztuki ludowej w Chełmie.

W środowisku artystycznym rozpoznawany jest jako Wielki Stanley[3], w regionalnej prasie jako Chełmski Nikifor[4], Nikifor Pławanicki[5] czy po prostu Malarz z Pławanic.

Pierwsze swoje prace namalował na rozciętych rękawach własnej koszuli.[6] Był to krajobraz wiejski niewiele różniący się formą czy kolorem od  Jego obecnych pejzaży. Artysta nie jest w stanie przypomnieć sobie co dokładnie było treścią jego pierwszej pracy. Mówi wprost: „To był  zwykły pejzaż. To było tak dawno temu że nie pamiętam”. [7]

Nie dysponował wtedy jeszcze farbami olejnymi oraz potrzebnymi do tego akcesoriami. Jako że przez całe życie mieszkał na wsi jego tematyka obrazów nie odbiega zbyt daleko od  wiejskiej egzotyki na około dwadzieścia lat.

Z pierwszymi pracami udał się na chełmski rynek razem z wiejskimi artykułami spożywczymi na sprzedaż m.in. z jajkami. Miał nadzieje że uda mu się zarobić trochę grosza na namalowanie kolejnych prac,  już nie na skrawkach koszul a w sposób tradycyjny na desce. Przed wyjazdem twardo sobie oznajmił: „Jeśli sprzedam obrazki będę malować dalej, a jeśli nie to nie będę malować już w ogóle”.[8]

Sprzedał jajka lecz obrazkami nikt się nie zainteresował za wyjątkiem małej dziewczynki. Koguciuk od razu zauważył radość w jej oczach i zaproponował że odda jej swoje obrazki za darmo. Ona z zadowoleniem przyjęła je. Ten incydent dodał  mu odwagi w drodze do kariery artystycznej, o czym sam wspomina  z uśmiechem na twarzy.[9]

Nie trudno wytłumaczyć zachowanie dziecka jako że sztuka Koguciuka ma wiele wspólnego z percepcją i odbieraniem rzeczywistości przez najmłodszych. Dzisiaj refleksyjnie mówi, że dziecko w tej dziedzinie jest ekspertem.[10] Jednym słowem zachwyca żywym kolorem i prostolinijnym przestawieniem wiejskiej aury. Jego alfabet malarski tylko z pozoru wydaje się być infantylny. Naiwne , oszczędne w formie wizje zaczęły nosić ze sobą głęboką i szczerą filozofię artysty. Są to Jego osobiste przemyślenia rzeczywistości i natury. Przyciąga swym optymizmem i pogodą. Na jego obrazach jest zawsze niebieskie niebo, które jest „dobre dla ludzi” jak sam mówił w wywiadzie do gazety.[11]

W  jego pejzażach, ludziom żyje się dobrze . Przede wszystkim dlatego, że nie ma deszczu.[12] Niewątpliwie związane jest to z cyklem prac na wsi, gdyż wszystkie czynności są uzależnione od pogody. Plony będą obfite, kiedy pogoda będzie łaskawa dla rolnika.  Warunki klimatyczne sprzyjają „Żniwom”, „Majówce” a nawet „Kolędnikom” na tle wyciszonej,  białej zimie. W obrazach Koguciuka ekoklimat za każdym razem będzie predestynować w obowiązkach chłopów, wszelkiego rodzaju praktykom religijnym i obyczajowym.

S. Koguciuk, bez tytułu (olej 30x40cm).

S. Koguciuk, bez tytułu (olej 30x40cm).

Konfrontacja z malarstwem rozpoczęła się od incydentu z małą dziewczynką. Od tego momentu zaczęła się jego długa  kariera artystyczna.  W dziedzinie olejnego malarstwa był jeszcze wtedy laikiem, toteż zaczął pobierać nauki gruntowania obrazów u Juliana Bajkiewicza.[13]

Bajkiewicz (1904 – 1990) pochodził z Chełma, gdzie spędził większość swojego życia. Przed wojną ukończył Wyższą Szkołę Topograficzną w Toruniu.[14] Z uwagi na ten fakt, swoje wypowiedzi artystyczne ustosunkował do punktu widzenia topografa gdzie każdy element jest widoczny i przejrzysty. Możemy oglądać je z dużej odległości jako ogólnego profilu  dioramy, a także vis a vis bowiem dostrzeżemy tam poszczególne elementy danego przedstawienia. Dokładność będzie precyzyjna w takich elementach jak firanki, doniczki w oknach, obramienia drzwi i okien,  kwiaty.

Bajkiewicz  należał do twórców ludowych. Analogicznie jak Stanley, swoją bitwę ze sztuką zaczął w późnym wieku. Malować zaczął po przejściu na emeryturę „żeby nerwy leczyć”.[15] Jego kariera artystyczna dosłownie była osobistą batalią gdyż sztuka podgrzewała go do dalszych zmagań z życiem. Sztukę traktował jako pewnego rodzaju remedium, albowiem jak wyżej wspomniano, cierpiał na nerwicę.

Warto zaznaczyć, w jaki sposób Bajkiewicz traktował rzeczywistość na płótnie bo późniejszym czasie wpłynęło to na dorobek Koguciuka. Trzeba podkreślić że nie był to symultanizm percepcyjny, a zupełnie odmienne wypowiedzi artystyczne „nauczyciela i jego ucznia”.

Bajkiewicz upodobał sobie motyw architektury chełmskiej, panoramy miasta, malował także zabytkowe kościoły czy tajemnicze zakątki miasta. Nie stronił także od odrealnionych wizji jak „Loty na księżyc”.[16] Spektrum tematyczne jest bardzo szerokie u Bajkiewicza. Jego cykl prac jest historyczną dokumentacją dawnego Chełma. Uchwycił ludzi i klimat miejsc z którymi sam obcował w chwili tworzenia. Uprzedmiotowił również własne wizje  iście futurystyczne lecz miały charakter skąpy w twórczości Bajkiewicza. Koguciuk natomiast wykorzystując wiedzę techniczną od swojego nauczyciela postanowił  iść własną drogą. Będzie malować między innymi polską dawną wieś, jaka pozostała mu daleko w pamięci. Cały jego cykl obrazów jest wyimaginowanym obrazem z przeszłości. Maluje to, co już minęło. Wobec takiej postawy, przejmuje w pewnej mierze nastawienie surrealne.

Bajkiewicz traktował swoje prace w nieco fantazyjny i lekki sposób. Starał się by treść obrazów była prosta, wyraźna i jednoznaczna. Wykazywał także umiejętność operowania kolorem, mieszania go jak też skłonność do zdobnictwa oraz porządek.

J. Bajkiewicz, Widok na zespół katedralny na Górce , (olej, 1964r.).

J. Bajkiewicz, Widok na zespół katedralny na Górce , (olej, 1964r.).

Cechował go analityczny typ myślenia, zmysł i ciekawość budowy przedmiotów.[17] Oczywiste, bo wynika to ze studiów topograficznych. Kiedy dokładniej przeanalizujemy jego dzieła spostrzeżemy w jak schematyczny a zarazem drobnostkowy sposób traktuje każdy obiekt na płótnie.

Postaci są tylko zaznaczone kilkoma plamami barwnymi. Ich anatomia jest tylko zarysowana, zasugerowana kilkoma pociągnięciami pędzla: głowa i kończyny są tylko naznaczone jednym okrężnym ruchem pędzla. Tylko stroje i nakrycia głów ludzi są aluzjami do odróżnienia płci.  Dbałość o detale jak oczy postaci,  pojedyncze płatki kwiatów na tle ogrodu, drobne elementy architektoniczne, gzymsy kościołów   i kamienic czy niewielkie kominy ledwie dostrzegalne z daleka, widoczny podział każdego okna świadczy o precyzji i czułości do miejsc, które dokumentował..  Przelewał w ten sposób swoją wewnętrzną wrażliwość na płótno. Jego niepokój wynikający ze stanu zdrowia, uzmysławia, że malował z potrzeby rozładowania sił.

Cechą znamienną dzieł Bajkiewicza jest także płaskość potraktowania poszczególnych elementów jak i brak perspektywy powietrznej. Jego dzieła można odnieść do naściennego malarstwa egipskiego w grobowcach. One także były traktowane w sposób pasmowy. Na reprodukcji można wyróżnić trzy plany – najwyższy to niebo, środkowy – kościół z zabudowaniami i zielenią oraz najniższy – pasma pól.  Podobnie jak w malarstwie egipskim nie ma zaznaczenia pierwszego planu. Artysta nie nadaje żadnym z elementów większego autorytetu, a przeciwnie. Każdy detal traktuje na równi z pozostałymi. Pomimo uchybień perspektywistycznych należy usprawiedliwić Bajkiewicza tym, że był samoukiem. Do wiedzy o technikach malarskich musiał docierać sam. Jednak gama barwna ma szeroki wachlarz intensywnych kolorów jak błękity, pomarańcze, zielenie. Bujne kolory  okraszają wszystkie jego landszafty. Po powyższej krótkiej analizie technicznej i merytorycznej Bajkiewicza łatwo jest dostrzec paralelizm w twórczości Bajkiewicz i Koguciuka. Projekty graficzne są niemal identyczne. Układ pejzażu jest pasmowy, bez perspektywy.

J. Bajkiewicz, Bezek, 1987, kolekcja prywatna.

J. Bajkiewicz, Bezek, 1987, kolekcja prywatna.

Kiedy zapytać  Koguciuka czemu nie stosuje tego elementu w praktyce, niezgrabnie odpowie, że uwzględnia tę perspektywę w swoich pracach. Mimo to,  nie potrafi wytłumaczyć na czym polega to zjawisko.[18] Niestety większość artystów ludowych podobnie jak on traktuje ten element, co jest efektem „nieuczoności”. Co więcej, tematyka nauczyciela i ucznia jest różna. Tylko widoki wiejskie pozostają łącznikami pomiędzy nimi.

Koguciuk maluje archaiczną wieś z punktu widzenia człowieka współczesnego a Bajkiewicz skupia się na widokach miejskich, lecz nie stroni od wiejskich sztafaży jak widać na reprodukcji powyżej. Charakterystyczne jest również to, że Koguciuk nie miesza barw i nie wykonuje żadnych szkiców. Bajkiewicz zaś lubił eksperymentować barwami i mieszał je na płótnie.

W przypływie weny i sił Koguciuk na gorąco maluje pożądane sceny, podobnie jak podchodzili do tego impresjoniści. Z kolei kolory nakłada warstwami, zaczynając od zarysowania plam największych kończąc na najmniejszych szczegółach. Dedukcyjny sposób tworzenia obrazu jest jego przewodnim systemem tworzenia wizji.  Nie miesza przy tym barw. Kolor ani trochę jest sprawą pierwszorzędną, bowiem ważniejsze są treść i rysunek.

Idee przychodzą mu do głowy podczas snu, jak surrealistom lub po prostu: „życie podpowiada”[19]. Stanowiskiem do malowania jest jego jednopokojowy dom czyli kontrastowo z impresjonistami,  którzy malowali w bezpośredniej styczności     z naturą. Chcieli oddać w ten sposób bogactwo kolorów natury i na gorąco uchwycić  je w kontekście wrażenia w technice pointylizmu.[20] Koguciuk, zupełnie odwrotnie. Maluje w całkowicie odseparowanej od natury przestrzeni oraz naturalnego światła. Wszystkie czynności przedmalarskie wykonuje  w domu.

S. Koguciuk, Cztery pory roku, Muzeum Chełmskie.

S. Koguciuk, Cztery pory roku, Muzeum Chełmskie.

Często maluje w nocy przy świecach słuchając przy tym radia.[21] Jest to jedyne medium jakie posiada w domu. Maluje sceny na desce pilśniowej którą wcześniej zamawia u tego samego sprzedawcy od dwudziestu lat. Następnie nożem  wycina lub wyskrobuje z większej deski  mniejsze części. Najczęściej jest to format 30 x 40 centymetrów ponieważ jest najwygodniejszy w użytku. [22] Taki wymiar zachował do dzisiaj z tolerancją do kilku centymetrów. Następną czynnością jest gruntowanie powierzchni deski farbą olejną. Najczęściej jest to kolor czystej sepii.

Bardzo ważnym elementem zdobniczym jest obramienie, z punktu widzenia Koguciuka. Początkowo dany obrąb wykonywał z ozdobnych lakierowanych listew w kształcie esowatej fali. Nadawało to specyficzny ornament obrazowi. Obecnie wykonuje je z prostych, często już nieimpregnowanych listewek. Koguciuk motywuje tę zmianę tym, że ludzie już nie patrzą na ozdobność ramy.[23]

Zakres tematyki i motywów malarskich

Prace artysty należy omówić w podziale o tematykę. Trudno jest analizować ją w inny sposób bo Koguciuk niestety nigdy nie datował swoich prac, a wyłącznie sygnował. Niemożliwy jest więc do odtworzenia układ chronologiczny prac.

Nie szczególnie także je tytułował. W większości przypadkach, widz zmuszony jest domyślać się wątku  samodzielnie co nie sprawia kłopotu bo alfabet jego dzieł jest bardzo czytelny. Dlatego też jest to zbędny zabieg.

Pierwszy rodzaj prac dotyczy obrazu i życia codziennego niepamiętnej już dzisiaj wsi.  Tego rodzaju malarstwo towarzyszy artyście aż do dzisiaj. Drugim charakterystycznym wątkiem którego się podjął od 1996 roku jest rysunek satyryczny. Są to ironiczne przedstawienia sytuacji jakie towarzyszą każdemu człowiekowi. Stereotyp, satyra, komizm sytuacji będą znamionować o jego kunszcie obserwacji drugiego człowieka.

Całkowitym novum w jego twórczości stanowią obrazy o tematyce religijnej. Jest w pełni świeżym gruntem ku jego popisowi malarskiemu. Ze względu na nowość tegoż wątku, oglądalność ich jest ograniczona. Muzeum Chełmskie jest w posiadaniu tylko trzech obrazów tego typu: „Droga krzyżowa”, „Ostatnia wieczerza” i „Syn Marnotrawny”.[24]. Ówczesna kustosz Galerii 72 w Chełmie Jagoda Barczyńska rokuje Koguciukowi dobrą passę jak i wielu zamówień na kolejne sceny biblijne.[25]

Okres pejzaży wiejskich

Pierwsze prace, dotyczyły obrazu dawnej wsi.[26] Jest to okres „pejzaży wiejskich” które są cichym wspomnieniem Stasia w odległe czasy kiedy wieś wyglądała jeszcze dziewiczo. W jego obrazach są domki pokryte strzechą, takie jakie pamięta z Jankowiec, wokoło niego koniecznie musi być dużo kwiatów, bociany, kaczki w stawie. Jeśli są to sianokosy to będzie człowiek z kosą lub sierpem. Nie ma tu asfaltowych ulic, współczesnych samochodów.  Maluje wieś której już nie ma. Te wszystkie elementy świadczą o afirmacji prowincji jak i o tęsknocie za dzieciństwem. W niektórych obrazach, zwłaszcza tych początkowych nie ma pierwiastka człowieczego jak na przykład w ”Kaczeńce” czy „Staw”, aczkolwiek nie brakuje i takich gdzie postacie i zwierzęta są tylko drobnym  akcentem dla bujnej przyrody  niczym sztafaż: „Cztery pory roku” , „Żniwa”, „Sianokosy”. Ciekawe jest to że artysta powiela swoje prace jeśli któraś ma wzięcie, a jest takich wiele.[27] Dla porównania dwie wersje „Żniw” (poniżej). Intrygujące jest to że artysta nie robiąc żadnych szkiców, potrafi odwzorować obraz bez mała z fotograficzną dokładnością. Trzeba przyznać, że różnica jest minimalna. Każda wersja zdradza zupełnie odrębne nastroje artysty w chwili tworzenia nowego projektu. Za każdym razem będą to inne tytułowe „Żniwa”.

S. Koguciuk, Żniwa, Muzeum Chełmskie.

S. Koguciuk, Żniwa, Muzeum Chełmskie.

U Koguciuka człowiek żyje w jedności ze środowiskiem gdzie wie, że bez ciężkiej pracy niczego nie osiągnie.  Można odczytać  jego cykl pejzaży jako sprzężenie zwrotne pomiędzy naturą a człowiekiem. Jedni na drugich wzajemnie oddziałują i zapewniają im życie. Jest to zaledwie ułamek treści jakie chce nam przekazać autor. Mimo pozornej wymowności jego dzieł należy szukać w nich głębszego sensu. Jeśli pójdziemy tym tropem odnajdziemy tam wiele historii i prawd życiowych o które chce nas ubogacić artysta.

Grzech popełni ten kto zaniecha i przejdzie obojętnie obok jego prac. Nie nabywając prac mistrza, nasz dom pozostanie uboższy o niekłamane malarstwo wypływające z potrzeby serca.[28] Zapytany w jednym z wywiadów o największy sukces w jego karierze artystycznej odpowie: „Radość ludzi, którzy je kupują”.[29]

Uczciwa sztuka przygarnęła ku niemu szeroki krąg wiernych fanów. Między nimi są historycy sztuki, artyści, etnografowie, miłośnicy malarstwa ludowego.

S. Koguciuk, Żniwa (cykl), Muzeum Chełmskie.

S. Koguciuk, Żniwa (cykl), Muzeum Chełmskie.

Spośród pejzaży należy wyróżnić w tej grupie obrazy które będą ilustrować polskie obyczaje, obrzędy, tradycje święta doroczne: „Wesele”, „Wielka Sobota-święcenie pokarmów”, „Kolędnicy”, ”Majówka”, „Dyngus”, ”Szopka”. Ponownie w roli głównej jest tutaj natura a w jej tle człowiek. Wymienione prace mogą być źródłem badawczym dla etnografów jak i graficzną encyklopedią dawnych obrzędów polskich. Nie wykluczone, że artysta sięga także do wołyńskich tradycji. Cykl tychże obrazów jest prawdziwą wizją dawnej zwyczajowości widzianej przez pryzmat mieszkańca wsi świadomie utożsamiającego się z jej uzusem katolickim. Koguciuk zatem chętnie pokazuje nam niezwykle żywy orszak weselny, za każdym razem będzie w różnej wersji kolorystycznej, [30] także śpiewnych kolędników na tle wsi pokrytej obfitym śniegiem, zobaczymy zwyczaj oblewania się wodą w „Lany Poniedziałek” a takie personifikację nadchodzącej wiosny: „Wiosna jedzie”.

S. Koguciuk, Kolędnicy, Muzeum Chełmskie.

S. Koguciuk, Kolędnicy, Muzeum Chełmskie.

Wprowadza nas w rzeczywistość już minioną, zapomnianą,  ale czy  zapomnianą to już zależy od widza. Dla Koguciuka jest to historia ciągle żywa, którą przekazuje nam, młodszemu pokoleniu. Jego migawkowe obrazy są okruchami wspomnień tego, co dawno już przeminęło. Zmusza nas zatem do refleksji, na ile dawniej życie miało autentyczny wymiar.[31]

Okres humorów – „obrazków dośmiechu”

Kolejny etap  twórczości Koguciuka stanowią tzw. humory. Są to przepełnione groteską obrazki, które na pierwszy rzut wydają się być pojedynczymi ujęciami klatkowymi z komiksu. Nieodłącznym ich elementem jest krótki komentarz lub dialog w zależności od pomysłu.

Impulsem do stworzenia pierwszych tego typu prac, był ogłoszony konkurs w jednej z gazet jaka trafiła na ręce Koguciuka.[32] Był to festiwal malarstwa humorystycznego pt. „Satyrykon” organizowany  w Legnicy w 1996 roku.[33] Koguciuk zainteresowany konkursem wysłał tamże trzy swoje pierwsze humory-obrazy : „Zakochany”, „Blondynka bez nałogów” i „Wybory w Polsce”.[34] Prace natychmiast zyskały uznanie publiczności oraz jury bowiem otrzymał II nagrodę za cykl trzech obrazów wymienionych powyżej pośród dwóch tysięcy nadesłanych prac przez artystów z czterdziestu dwóch krajów świata. [35] Od tamtej pory zyskał rozgłos i w następstwie propozycje na kolejne  konkursy i festiwale sztuki ludowej oraz coraz większą liczbę zwolenników jego sztuki. W rok później na tym samym konkursie uzyskał wyróżnienie za obraz „ Produkcja i zbyt”.

S. Koguciuk, Produkcja i zbyt, Muzeum Chełmskie.

S. Koguciuk, Produkcja i zbyt, Muzeum Chełmskie.

Prace satyryczne Koguciuka prace pokazują ówczesne realia człowieka oraz komiczne sytuacje z życia. Czasem są zabawne: „Za mundurem panny sznurem” a czasem z przykrym scenariuszem i gorzką prawdą życiową: ”Rozwód rodziców” lub „Przywiązanie”. Przykładem zdradzającym kondycję finansowej ówczesnej rodziny polskiej jest :„Trzymaj się synu mojego gospodarstwa. Gdzie synu uciekasz? Do Irlandii tatuś do Irlandii”. Mówi o koniecznym rozstaniu syna z rodziną a zarazem o nędznej sytuacji materialnej rodziny, zmuszonej do szukania godziwego zarobku za granicą. Obecnie  zjawisko bardzo powszechne .

Stereotypowe nastawienie jest jednak dominantą w twórczości Koguciuka. Zainteresowanie artysty podąża także ku sytuacjom komicznym zagarniętych wprost z życia: „Wylazłem na ostatni szczebel a do księżyca wciąż daleko”, „Randka w ciemno” lub ciepłe przesłanie do dzieci składających życzenia z okazji Dnia Matki: „Droga mamo cóż Ci dam? Jedno serce tylko mam. W moim sercu same róże, żyj mamusiu jak najdłużej”.

„Żyletowata ostrość spojrzenia” jest kolejnym specyficznym wyróżnikiem wśród jego kolejnych humorów. [36] Będą to prawdy wyrażone z prawie, że brutalną bystrością. Są to problemy z którymi boryka się każdy z nas. Niektóre prace jak np. „Myślę nad tym dlaczego ? Wyzdychały żmije a teściowa żyje?” albo „Lżej mnie jest nosić duży brzuch od piwa, jak Panu duży garb od pracy” , „Blondynka bez nałogów” czy chociażby „Zięciu daję Ci  na dwa tygodnie gwarancję na moją córkę„, „Kobyła i kobieta to dwie przyjaciółki”  podejmują tematy drażliwe i stereotypowe które są często kwestą dyskusyjną. Są ironicznym spojrzeniem na ludzkie zachowania. Jednak Koguciuk pomimo tego odważnie urzeczywistnia nasze tak skrywane frazesy   z którymi spotykamy się niemal każdego dnia.  Bezpruderyjnie pokazuje umysł ludzki „od kuchni”. Znaczy to, że  jest wnikliwym obserwatorem i świadomym usposobienia jednostką społeczeństwa.[37] Problemy poruszane niekoniecznie mogą dotyczyć jego samego. Pomysły na humory rodzą się z osobistej konstatacji  dzisiejszości jak i obserwacji drugiego człowieka.[38]

S. Koguciuk,” Myślę nad tym dlaczego ? Wyzdychały żmije a teściowa żyje?”.

S. Koguciuk,” Myślę nad tym dlaczego ? Wyzdychały żmije a teściowa żyje?”.

Cykl jego humorów sięga daleko poza horyzont wszelkich wyobrażeń na temat tradycyjnej sztuki ludowej. Jak twierdzi Zdzisław Smektała, jego sztuka dosięga modernistycznym koncepcjom i niszczy dotychczasowy mieszczański pogląd na sztukę cepeliowską.[39] W sposób kuriozalny i zabawny pokazuje nam kondycję współczesnej polityki. Jest to jego swoisty komentarz do wydarzeń historycznych, których jest biernym uczestnikiem lecz czynnym glosatorem.

Z zasłyszanych informacji m.in. z radia będzie reinterpretował je według własnego zamysłu na przykład w: „Sprzątaniu po wyborach 2005”, „Konferencja prasowa” czy ze wspomnień rzeczywistości PRL: „Walka wręcz pomiędzy policją  a nielegalnymi demonstrantami „. Ten ostatni zyskał akceptację przez adeptów policyjnych na Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. Do dzisiaj chlubią się tym dziełem, reklamując się nim na własnej stornie internetowej.[40] „Walka wręcz” została wyróżniona także w konkursie zorganizowanym w Szczytnie w 1997 roku.

Cykl religijny

Tematyką religijną, jako taką Koguciuk zajął się zupełnie niedawno. Gdyby nie autosugestie ze strony Jagody Barczyńskiej, która zna artystę i wspiera go od niespełna trzydziestu lat zapewne nie podjąłby się tego tak szlachetnego i bogatego w treści pola manewru.[41] Po pertraktacjach z Barczyńską namalował swoja pierwszą „ Drogę Krzyżową”. Była ona w formie klatkowego filmu ujęta w czternastu stacjach. Deska z czerwonym, jednolitym tłem, podzielona na czternaście poklatkowych części, które są odpowiednio ponumerowane. W każdej ukazana jedna ze stacji drogi męczeńskiej Chrystusa. Tragizmu ukrzyżowania i męki Chrystusa dodaje krwisto czerwone tło. Jest to rzecz postępowa i światoburcza na tle jego wszystkich dotychczasowych pejzaży i satyr. Po kolejnych sugestiach Barczyńskiej przyszła kolej na prawie leonardowski substytut  „Ostatniej wieczerzy”.[42] Początkowo nieustępliwie bronił się przed tym wątkiem, motywując, że ten temat działalności jest zarezerwowany wyłącznie dla Leonarda Da Vinci.[43] Po krótkich wahaniach zdobył się na siłę i namalował mękę Chrystusa.

Rezultat pracy Koguciuka jest niebagatelny. Jagoda Barczyńska była pierwszą której zaprezentował swój wytwór. Wtedy odpowiedziała bez wahania: „Wykonał Pan majster sztych!”.[44] Kolorystyka zbliżona jest bardzo do „Drogi krzyżowej”. Znowu dominującym kolorem jest tutaj czysta, krwista czerwień. Nie popisuje się tutaj feerią kolorów jak w pejzażach czy niektórych humorach. Ogranicza wachlarz do zaledwie kilku barw. Kompozycja jest utrzymana w porządku symetrycznym. Chrystus  znajduje się w centrum kompozycji a apostołowie po sześciu z obu storn. Całe przedstawienie umieścił w białej , pustej przestrzeni odizolowanej od świata. Koguciuk wykazuje się niebanalnym spojrzeniem na scenę ostatniej wieczerzy Chrystusa i jego uczniów. Ta oszczędność w formie nie umniejsza treści jakie przekazuje samo przedstawienie bowiem uduchowia i napełnia świeżym spojrzeniem na scenę wyjętą z Biblii. Za „Drogę krzyżową” otrzymał Koguciuk I nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Malarstwa Nieprofesjonalnego im. Ignacego Bieńka w Bielsku Białej w 2009 roku.[45]

Autor: Kinga Krzymowska.
Przypisy:


[1] E. Czerwińska, Miejsca i ludzie, 2005, nr z  8-9 października,   s.12

[2] Relacja Stanisława Koguciuka w posiadaniu autorki

[3] Zdzisław Smektała we wstępie do katalogu Stanisława Koguciuka z konkursu pt. „Satyrykom” zorganizowanym w Legnicy w 1996 roku, nazwał go Wielkim Stanleyem.  Smektała jest dziennikarzem,  krytykiem sztuki, felietonistą, literatem,  aktorem,  showmanem wrocławskim oraz gorliwym fanem Koguciuka.

[4] Inspiracje z pogranicza, 2008,  nr 1, s. 8

[5] E. Czerwińska, dz. cyt. s.12

[6] Relacja Stanisława Koguciuka w posiadaniu  autorki.

[7] Tamże.

[8] Tamże.

[9] Tamże.

[10] Tamże.

[11] W. Sulisz, Rozmowa ze Stanisławem Koguciukiem, Nikiforem Lubelszczyzny[w]: Dziennik Wschodni

[12] Tamże.

[13] Z relacji Jagody Barczyńskiej, historyk sztuki, obecna kustosz  Galerii 72 w Chełmie.

[14] Z  relacji wnuczki Bajkiewicza na otwarciu wystawy w Galerii 72 z obchodu 90-lecia muzeum chełmskiego (dn.18.05.2010r.)

[15] M. Prokopek, Atlas sztuki ludowej i folkloru w Polsce, Wyd. Arkady, Warszawa 1978,  s. 58

[16] Z  relacji wnuczki J. Bajkiewicza

[17]Ze wstępu katalogu J. Barczyńskiej, dz. cyt. s. 4

[18] Relacja Stanisława Koguciuka w posiadaniu autorki

[19]Tamże

[20] Pointylizm – lub puentylizm. Za twórcę tej techniki uważa się Georges’a Seurat’a.  Polega na budowaniu kompozycji obrazu poprzez zapełnianie gęsto rozmieszczonymi, różnobarwnymi punktami (barwami podstawowymi) i kreskami kładzionymi na płótno czubkiem pędzla

[21] Na podstawie rozmowy z Jagodą Barczyńską.

[22] Relacja  Stanisława Koguciuka w posiadaniu autorki.

[23] Tamże.

[24] Tamże.

[25] Na podstawie rozmów z Jagodą Barczyńską.

[26] Relacja  Stanisława Koguciuka w posiadaniu autorki.

[27] Stanisław Koguciuk pieczołowicie prowadzi własną buchalterię ze szczegółowymi notatkami od zamawiających obrazy. Wypisuje w niej imiona i nazwiska, telefony kontaktowe. Po realizacji zamówienia sam dowozi je do odbiorcy.

[28] Inspiracje z pogranicza, dz. cyt, s.8

[29] W. Sulisz, dz. cyt.

[30] Stanisław Koguciuk powiela swoje prace wedle zamówień.  Zdarza się, że jeden powtarza nawet kilkadziesiąt lub kilkaset razy.

[31] Inspiracje z Pogranicza, dz. cyt. s. 8

[32] Relacja Stanisława Koguciuka w posiadaniu autorki.

[33] E. Czerwińska, dz. cyt. s. 12

[34] Relacja Stanisława Koguciuka w posiadaniu autorki.

[35] W. Sulisz, dz. cyt. s. 8

[36]Z. Smektała.  Ze wstępu do katalogu Stanisława Koguciuka. dz. cyt.

[37] Inspiracje z Pogranicza, dz. cyt. s. 8

[38] Relacja Stanisława Koguciuka w posiadaniu autorki.

[39] Z. Smektała, dz. cyt.

[41] Na podstawie rozmowy z Jagoda Barczyńską.

[42] Tamże.

[43] Tamże.

[44] Tamże.

[45] J. Kachel, W Bielsku Białej,  2009 nr 8/156, s. 10

Reklamy
Tagged with: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: