Homo Inquietus

O widzialnej ręce rynku i heurystyce filozoficznej − rozmowa z profesorem filozofii Janem Hartmanem.

Posted in Czytelnia, Jan Hartman, Organizacja, Rozmowy by staniszewski on 26 Maj 2010

Dziś zamieszczamy rozmowę z kolejnym „Człowiekiem Niespokojnym” – Homo Inquietus,  Janem Hartmanem.

Profesor filozofii Jan Hartman zajmuje się zagadnieniami polityki, bioetyki czy metafilozofii. Jego oryginalnym podejściem jest tzw. heurystyka filozoficzna oraz autorska teoria neutrum. Jest również publicystą, wydawcą, redaktorem naczelnym pisma „Principia”, autorem wielu książek (m. in. „Wstęp do filozofii”, „Bioetyka dla lekarzy”, czy „Polityka filozofii. Eseje”) a także licznych artykułów, felietonów i opracowań, laureatem konkursu Grand Press w kategorii publicystyka. Obecnie profesor UJ oraz kierownik Zakładu Filozofii i Bioetyki na Uniwersytecie Jagiellońskim a także profesor w Małopolskiej Wyższej Szkole Ekonomicznej w Tarnowie.

Zapraszam do lektury.

Marek Staniszewski
Fundacja Homo Inquietus

——————————————————————————————————————————–

Marek Staniszewski: Jako profesor filozofii regularnie publikuje Pan felietony w zdawało by się odległym tematyką od Pańskiej dziedziny miesięczniku „Marketing w praktyce”. Skąd takie zainteresowania? Co Pan generalnie sądzi na temat marketingu? Co mogą mieć ze sobą wspólnego marketing i filozofia?

Profesor Jan Hartman: Owszem, publikuję te felietony od czterech lat. Właśnie ukazał się ich zbiór, w postaci książki „Widzialna ręka rynku. Filozofia w marketingu”. Trafiłem na łamy „Marketingu w Praktyce” dość przypadkowo. Jeden z moich studentów, będący szefem marketingu w dużej firmie zaprosił mnie z wykładem na konferencję badaczy rynku. Tekst, po skrótach, przesłał „Marketingowi w praktyce” i tak to się zaczęło. Bardzo lubię tę tematykę, choć nie kryguję się bynajmniej na znawcę. Próbuję patrzeć na rynek i działalność marketingową z punktu widzenia humanisty, a nie pragmatyka. Jako że marketing to ważny element życia gospodarczego, a tym samym życia społecznego, można potraktować tę niby to przyziemną całkiem dziedzinę jako okienko przez które widać całe „społeczeństwo konsumpcyjne” i mnóstwo zjawisk społecznych, tak czy inaczej związanych z gospodarką. Jako że marketing stara się brać pod uwagę wiedzę o społeczeństwie na różnych poziomach – te moje nieco filozoficzne (ale bez przesady) rozważania, czasem podlane drobiną humoru, mogą tu i tam poszerzyć horyzonty ludzi marketingu. Wiem, że cieszą się one znaczną popularnością i sprawia mi to satysfakcję.

M.S.: Zgodnie z popularnym stereotypem filozofia to abstrakcyjne i zupełnie nieużyteczne rozważania na tematy nijak mające się do rzeczywistości. Jest Pan profesorem filozofii, siebie samego nazywa Pan filozofem, więc  spytam wprost: jakie pożytki (i czy w ogóle) płyną dziś z filozofii?

J. H.: Większość pożytków z filozofii staje się udziałem samych filozofów, bo to oni z powodu uprawiania filozofii zwykle stają się mądrzejsi niż byliby bez tego. Filozofia jest pouczająca również dla humanistów, a w mniejszym stopniu także dla naukowców. Jednakże tak naprawdę filozofii nie uprawia się z myślą o pożytkach, tylko z jakiegoś wewnętrznego pragnienia rozumienia świata i własnego życia. Ludzkość jest gatunkiem inteligentnym i to aż tak, że pragnącym wiedzy czysto teoretycznej, nieużytkowej. To pragnienie mądrości porusza nas do ustawicznego myślenia o tym samym, czyli o sprawach najważniejszych, jakie da się w ogóle wytoczyć: skąd się wzięło i po co istnieje to, co istnieje? Co właściwe naprawdę istnieje, a co jest tylko przemijającym kształtem rzeczy, zjawiskiem? Co można, a czego nie można wiedzieć? Jaką wartość ma ludzki los i na czym polega dobre życie? I tak dalej. Odpowiedzi kręcą się wprawdzie wokół tych samych kilkuset może myśli, które wciąż na nowo myślimy i coraz to inaczej ubieramy w słowa, ale kolejne pokolenia ludzkości „nie odpuszczają” – muszą od nowa na własną rękę te najważniejsze pytania stawiać i starać się na nie jakoś odpowiedzieć.

M.S.: Czy może Pan naszym czytelnikom przybliżyć program heurystyki filozoficznej?

J. H.: Powiem tak – żeby nikogo nie znudzić. Każda dobra filozofia zawiera refleksję nad samą sobą. Pyta o podstawy własnej wiarygodności, o wartość własnych metod itd. W różne systemy filozoficzne wbudowane są rozmaite formy tej tak zwanej „samowiedzy”. Każdy znaczący filozof uważa, że dysponuje szczególnie uniwersalnym i wiarygodnym oglądem rzeczywistości, gdyż krytyczny przegląd własnych założeń i metod filozofowania doprowadził go do takiego korzystnego rozstrzygnięcia na swój temat. Tymczasem te wszystkie postacie krytycyzmu, te wszystkie roszczenia do uniwersalności, te wszystkie formy samowiedzy uwodzą swoich autorów i zwolenników do tego stopnia, iż tracą z oczu inne metody i punkty widzenia, a co gorsza stają się ślepi na słabości własnych koncepcji. Heurystyka filozoficzna jest to taki projekt teoretyczny, który próbuje analizować całą gamę znanych sposobów utwierdzania się przez teorie filozoficzne we własnej prawomocności, krytycyzmie i wiarygodności – śledzić ich mocne i słabe strony, ich wzajemne ze sobą stosunki, a wszystko po to, aby tym lepiej rozumieć filozoficzną „heurezę”, czyli to, jak dochodzi do kształtowania się pojęć i przekonań filozoficznych. Tak zaś „tajemna wiedza” to nowa jakość w zakresie naszych filozoficznych rozeznań i nowa, wyższa postać krytycznego myślenia.

M.S.: W swoich wystąpieniach i tekstach odnosi się Pan czasem do kwestii religii w życiu społecznym. Chciałbym Pana poprosić o odniesienie się do tezy Maxa Webera i  o Pana zdanie na temat relacji: religia – przedsiębiorczość.

J. H.: Max Weber dowodził, że religia protestancka sprzyja przedsiębiorczości. Zapewne etos sumiennej pracy, w połączeniu z afirmacją oszczędności i wysiłków mających na celu dobro całej gminy, a nie tylko własnej rodziny, bardzo pobudza gospodarkę. Nie wiem jednak co było pierwsze – jajko czy kura? Etos pracy uświęcony następnie przez doktryny protestanckie, czy doktryna uświęcająca pracę i zachęcająca do niej? Pewnie oba czynniki rozwijały się równolegle. Owszem, ludzie wierzący, że Bóg nakazuje życie uczciwe i pracowite, będą mieli większą skłonność tak właśnie żyć (z pożytkiem dla rozwoju cywilizacyjnego), niż ludzie, w których religijności liczą się akurat bardziej inne elementy, np. możliwość uzyskania odpustu albo ślęczenie po całych dniach nad świętą księgą. Nie ma religii doskonałych – każda ma wady i zalety, sprzyja harmonii w jednej dziedzinie życia, osłabiając inną. Tak jest ze wszystkim, co człowiek stworzył – są plusy i minusy, jest zawsze „coś za coś”. Osobiście nie jestem ani religijny, ani pracowity, ani przedsiębiorczy. Za to umiem mówić i pisać. Z tego żyję, nie przemęczając się zbytnio ani nie martwiąc się o własne zbawienie, na którym mi wcale nie zależy.

M.S.: A co Pan myśli o coraz szerszej debacie na temat CSR i etyki działań biznesowych?

J. H.: Współcześni przedsiębiorcy znacznie lepiej niż ich poprzednicy zdają sobie sprawę z moralnych konsekwencji uprawiania wyzysku, nieuczciwej konkurencji albo zanieczyszczania przyrody. Wymagania etyczne biznesu dawno już wykroczyły poza tzw. „uczciwość kupiecką”, czyli powstrzymywanie się od oszukiwania w interesach. Jeśli chcesz dziś uchodzić za poważnego biznesmena, trzeba dbać o ludzi i środowisko i przynajmniej sprawiać wrażenie, że nie dąży się do maksymalizacji zysku za wszelką cenę. Są tacy, którzy czynią tak ze szczerej intencji, inni, którzy po prostu uwierzyli, że „etyka się opłaca” (zwrot nader podejrzany z etycznego punktu widzenia), a wreszcie i tacy, którzy silą się na pewną głębszą kulturę moralną z próżności i snobizmu. Tak czy inaczej pewne rzeczy już dzisiaj nie uchodzą, a ambicje biznesmenów nie ograniczają się bynajmniej do konsumpcji, ale rozszerzają się daleko w kierunku inicjatyw społecznych, którym mogliby patronować. Tak zresztą było zawsze, tyle że dawniej przedsiębiorca był raczej mecenasem i fundatorem, a dziś jest „animatorem” i „propagatorem inicjatyw”. Ważne, żeby wydawał swe pieniądze mądrze, na szlachetne – no i żeby wydawał ich na te cele dużo!

M.S.: W imieniu własnym i naszych Czytelników serdecznie dziękuję za rozmowę i poświęcony czas.

Reklamy

Esej na temat działania

Posted in Organizacja by staniszewski on 22 Maj 2010

Wszystkich miłośników filozofii oraz „Ludzi Niespokojnych” zapraszamy dziś do wzięcia udziału w twórczym konkursie. Zadaniem jest napisanie szkicu, eseju, refleksji lub krótkiej rozprawy na temat jednego tylko pojęcia: DZIAŁANIE.

Zapisy prezentujące własne przemyślenia i próby docierania do istoty pojęcia „Działanie” prosimy nadsyłać do końca czerwca b.r. Zostaną one ocenione przez Jury konkursowe, w którego składzie znajdzie się prof. Jadwiga Mizińskiea oraz prof. Stefan Symotiuk.

Najciekawsze teksty zostaną opublikowane na stronie Fundacji, a te ocenione najwyżej zostaną nagrodzone atrakcyjnymi zestawami książek o tematyce filozoficznej. Mamy również nadzieję, że staną się one punktem wyjścia do szerszej dyskusji na temat istoty działania.

Teksty o objętości max. 8 stron maszynopisu A4 prosimy przesyłać na adres: kontakt@homoinquietus.org

Zapraszamy serdecznie Wszystkich chcących podzielić się swoją refleksją do przesyłania prac.

Marek Staniszewski
Fundacja Homo Inquietus